Portal lifestyle - Lajt.co.uk
KUCHNIA
Przed Świętami Bożego Narodzenia jeszcze bardziej odczuwamy tęsknotę za rodziną w Polsce

Przed Świętami Bożego Narodzenia jeszcze bardziej odczuwamy tęsknotę za rodziną w Polsce

Wychowywanie dzieci na emigracji nigdy nie było i nie będzie łatwe. Z dala od naszych rodzin, jesteśmy zostawieni sami sobie. Kiedy dziecko zachoruje, nie ma pod ręką mamy, czy babci, która może przyjść nam z pomocą. I to właśnie w tak trudnych chwilach przychodzą nam najgorsze myśli na temat życia z dala od polskiej rodziny.

Większość z nas decydując się na życie za granicą nie myślała o rozstaniu z rodziną. Jechaliśmy za pieniędzmi, za przygodą, za czymś nowym. W takich chwilach nikt nie myśli o tym, co może nas spotkać złego. Jesteśmy pełni nadziei i wiary w to, że robimy coś dobrego. Często też wyjeżdżamy, bo chcemy poprawić los nie tylko nasz, ale przede wszystkim naszych dzieci. I wielu z nas się to udaje. W Anglii zarabiamy więcej niż w Polsce, a przede wszystkim mamy pracę. A nasze dzieci chodząc do angielskiej szkoły automatycznie, i w dodatku bezpłatnie uczą się języka angielskiego. Niby wszystko pięknie. Do czasu jednak, kiedy na naszej drodze pojawią się jakieś przeszkody w postaci na przykład choroby, czy kłopotów materialnych. Wtedy od razu przychodzi nam do głowy myśl, że w Polsce to byłoby inaczej, bo rodzice by pomogli, albo dziadkowie. Na emigracji jesteśmy pozbawieni sami sobie. Nie pomogą nam najbliżsi, bo są setki kilometrów stąd. Na szczęście są telefony i skype. Można zadzwonić, porozmawiać i usłyszeć kilka ciepłych słów, które dodadzą nam skrzydeł do dalszej walki. Jednak to nie to samo, co wizyta u cioci, gdzie poczęstowano by nas gorącą herbatą i domowym ciastem.

Zastanawiam się, jak często brakuje nam tutaj, na tej obcej ziemi naszych kuzynów, cioć i wujków, naszych dziadków i rodziców. Jakże miło byłoby, gdyby wpadli do nas od czasu do czasu, zapukali do naszych drzwi i zapytali, co słychać. Być może wielu z nas ma tutaj rodzinę, ale są też tacy, którzy nie mają co liczyć na niespodziewaną wizytę.

I w całej tej dość smutnej sytuacji nie chodzi tylko o nasz sentyment do dalszej i bliższej rodziny. Ważną rolę odgrywają tu też nasze dzieci, które rosnąc z dala do rodziny, nie bardzo wiedzą, czym ta rodzina jest. Babcię znają bardziej z wizyt wakacyjnych, a o cioci, czy wujku czytają w książkach. Czy podczas letnich, krótkich wyjazdów na wakacje w Polsce da się pokazać naszym dzieciom im rodzinę, ich korzenie? Wielu z nas tak właśnie robi, bo nie ma innego wyjścia. Tylko pozostaje pytanie, czy to wystarczy?

A co z pomocą naszej rodziny? Czy najbliżsi wspierają nas? Czy pomagają? I nie chodzi tutaj wyłącznie o pomoc materialną, w postaci pożyczki pieniężnej, czy doglądaniu mieszkania, które zostawiliśmy w rodzinnym mieście w Polsce. Czy dalsza rodzina w ogóle się nami interesuje? Czy ciocia dzwoni z okazji urodzin naszego dziecka? Czy pyta o nasze codzienne problemy? Czy babcia martwi się o nas, czy całkiem zapomniała, że ma wnuczka w Londynie?

Bywa też i tak, że sami tę pępowinę odcinamy, że uciekamy nie z Polski, ale od natrętnej rodzinki, za którą niespecjalnie przepadamy. Znam takie osoby, które narzekały na wścibską cioteczkę, która miała pretensje o wszystko, albo o zazdrosnego stryjka, który kładł nam same kłody pod nogi w Polsce. W takiej sytuacji nie ma się co dziwić, że uciekamy od rodziny w Polsce.

W zdecydowanej większości jednak tęsknimy za naszą rodziną i dalibyśmy się pokroić, żeby tylko mieszkali bliżej. Większość Polaków jest bardzo zżytych z rodzinami i rozłąkę z nimi stawia jako największy minus życia w Anglii. A kiedy lata lecą, i dzieci rosną, czasem zastanawiamy się nad naszą przyszłością.

Wielu z nas marzy o starości w Polsce. Tylko, czy tego będą chciały również nasze dzieci wychowane w Anglii? Czy same nie będą chciały jechać jeszcze dalej, za ocean na przykład? I co wtedy zrobimy? Pojedziemy za nimi, czy zostaniemy tutaj? Czas pokaże. Jedno jest pewne, „wyjechanym” rodzinom łatwo nie jest. Są jednak też plusy takiej sytuacji. Nasze dzieci są bardzo samodzielne i  odważne, choć pewnie tęsknią za dziadkami tak samo, jak my.

Małgorzata Mroczkowska

WYBICIE

I w całej tej dość smutnej sytuacji nie chodzi tylko o nasz sentyment do dalszej i bliższej rodziny. Ważną rolę odgrywają tu też nasze dzieci, które rosnąc z dala do rodziny, nie bardzo wiedzą, czym ta rodzina jest. Babcię znają bardziej z wizyt wakacyjnych, a o cioci, czy wujku czytają w książkach. Czy podczas letnich, krótkich wyjazdów na wakacje w Polsce da się pokazać naszym dzieciom im rodzinę, ich korzenie? Wielu z nas tak właśnie robi, bo nie ma innego wyjścia. Tylko pozostaje pytanie, czy to wystarczy?


Podobne artykuły

Czy wreszcie nam się uda przedświąteczny plan nicnierobienia?

Czy wreszcie nam się uda przedświąteczny plan nicnierobienia?

Co wiemy o Świętym Mikołaju?

Co wiemy o Świętym Mikołaju?

Blogowanie w święta. O czym warto pisać w święta?

Blogowanie w święta. O czym warto pisać w święta?

Horoskop na święta

Horoskop na święta

Amerykanka karmi 3-letniego, autystycznego syna piersią. Ma to mu pomóc w walce z chorobą

Amerykanka karmi 3-letniego, autystycznego syna piersią. Ma to mu pomóc w walce z chorobą

Oto świat XXI wieku! Trans-płciowy mężczyzna urodził dziecko!

Oto świat XXI wieku! Trans-płciowy mężczyzna urodził dziecko!

Świąteczna reklama Allegro, która robi furorę w internecie to plagiat?

Świąteczna reklama Allegro, która robi furorę w internecie to plagiat?

Teściowa, czyli matka mojego faceta

Teściowa, czyli matka mojego faceta

Johnny Deep powraca jako Jack Sparrow!

Johnny Deep powraca jako Jack Sparrow!

Księżna Kate jest w trzeciej ciąży?

Księżna Kate jest w trzeciej ciąży?