Zdrowie
Polak, który przebiegł pustynię

Polak, który przebiegł pustynię

Przebiegł 100 km przez pustynię w Namibii i ostatecznie dotarł do mety ultramaratonu. Jacek Wiśniowski dokonał tego jako pierwszy Polak w historii. Na trasie dębiczanin musiał radzić sobie z 50 stopniowym upałem i brakiem wody.

 

Walczył również z odwodnieniem oraz ze spuchniętymi dłońmi i stopami. Obolały i wyczerpany Polak przekroczył linię mety jako 15 zawodnik. W ten sposób udało mu się osiągnąć cel, jaki wyznaczył sobie na starcie: ukończyć bieg i nie być ostatnim.

 

Zanim wziąłeś udział w biegu na 100 km przez pustynię w Namibii, trzy lata wcześniej przebiegłeś historyczną trasę maratonu w Atenach. Po zawodach w Grecji miałeś skończyć z ekstremalnymi biegami. Stało się inaczej. Dlaczego?

Tak, miałem do osiągnięcia cel, osiągnąłem go i przestałem biegać. Jednak co jakiś czas ktoś zadawał pytania o czas tego biegu. Było to 4:27, więc nie jest to oszałamiający wynik. Stwierdziłem więc, że trzeba zrobić coś mocniejszego...

 

I dlatego po Atenach padło na Bieszczady?

Tak, właśnie dlatego znalazłem najtrudniejszy bieg w Polsce, czyli Bieg Rzeźnika – 78 km przez Bieszczady po czerwonym szlaku. Usłyszałem, że limit czasu to 16 godzin, więc stwierdziłem, że nawet na piechotę dam radę. Trening zacząłem 1 kwietnia, a start biegu był pod koniec maja, miałem więc 2 miesiące na przygotowania – po 3 latach bezruchu. Na bieg nie było już miejsc, ale pod koniec kwietnia z kolegą odkupiliśmy miejsce od kogoś, kto się wycofał. Zawody są na tyle trudne, że startują w nich dwuosobowe drużyny – w razie problemów jeden zawodnik doprowadzi do pomocy lekarskiej drugiego. Do dziś nie wiem, jak mi się udało przebiec Bieszczady, dobiegłem do mety 15 min. przed limitem czasu i byłem naprawdę wyczerpany. Kiedy patrzyłem na moje nogi, to podczas biegu znikła ich połowa. Nie mniej jednak, po takim przeżyciu wszystko nagle widzi się z innej perspektywy i problemy są drobiazgami.

 

Po Biegu Rzeźnika miałeś powiedzieć do swojego kolegi, z którym biegłeś, żeby ten zapomniał o Namibii. Ostatecznie znalazłeś się jednak w gronie 24 śmiałków startujących w pustynnym ultramaratonie. Dlaczego zdecydowałeś się pobiec przez pustynię?

Przed Biegiem Rzeźnika widziałem zdjęcia Namibii – byłem nimi zachwycony. Było to jednak marzenie a nie cel. Bieg Rzeźnika miał być swego rodzaju testem, czy da się przebiec taki dystans i przeżyć. Przebiegłem, ale byłem ledwie żywy. Dlatego pierwsze co powiedziałem na mecie do kolegi, to żeby zapomniał o Namibii. Po Biegu Rzeźnika buty do biegania zawisnęły na kołku na 3 miesiące. W tym czasie odrosły utracone paznokcie i zbliżał się termin końca zapisów na Namibie. Po 3 miesiącach od tak trudnego biegu nabiera się dystansu i człowiek sobie myśli, że nie było tak źle. Pomyślałem, że skoro już poświęciłem te 2 miesiące na trening, to pojadę do Namibii, bo tam nie ma limitu czasu. Tak oto zapisałem się i pojechałem.

 

Jak przygotowywałeś się do ekstremalnych temperatur i biegania po wydmach?

Do temperatur przygotowywałem się, chodząc codziennie na saunę. Wtedy w Polsce było ok. 8°C, czyli bardzo zimno, w porównaniu do czekających mnie 40-stopniowych upałów. Na 3 tygodnie przed startem pojechałem do Maspalomas na Gran Canarii. Tam są wydmy i jest ciepło. Przez 2 tygodnie biegałem po wydmach i.... to było straszne. Stopa pracuje zupełnie inaczej na asfalcie, zupełnie inaczej na piachu, a zupełnie inaczej na wydmach – w piachu zapada się cała stopa, niekiedy aż do połowy łydki. Przebiegnięcie w takich warunkach kilku kilometrów to był prawdziwy horror. Jestem pewien, że gdyby nie to przygotowanie, to miałbym ogromne problemy na pustyni.

 

Trasa biegu została podzielona na 4 etapy. Który z nich był najbardziej wyczerpujący?

Tak naprawdę każdy był trudny. Po pierwszym etapie nie mogłem chodzić, miałem zapalenie mięśni piszczeli i każdy krok kończył się potwornym bólem. Myślałem, że moja przygoda skończy się już na początku. Lekarz przed kolejnymi startami zamrażał moje mięśnie i mogłem biec. Najgorszym etapem był odcinek maratoński. 42 km w prawdziwym piekle. Biegliśmy najstarsza pustynią świata, w miejscu, gdzie nawet nie wpuszcza się turystów, bo są tam temperatury, które zabijają ludzi. Było tak gorąco, że niektórym zegarki przestały działać. Tylko dwie osoby przebiegły całość od początku do końca, pozostali musieli iść na piechotę. Wicelider biegu dostał zapaści. Każda osoba miała mniejsze lub większe problemy. Liderka kobiet na kilometr przed metą zaczęła wymiotować i nie mogła przestać. Omal tam nie skończyła swojej przygody. Na mecie, jak już cudem tam dotarłem, dowiedziałem się, że było 49°C w cieniu. Tylko, że tam nie ma cienia...

Po biegu maratońskim kolejnego dnia był ostatni etap na 27 km, w tym po drodze najwyższa wydma świata, Crazy Dune – 400 m wysokości. Po tym, jak straciło się paznokcie, przebiegnięcie kolejnego dnia 27 km, w tym 1/3 w głębokim piachu, to jest nie lada wyzwanie, nie tyle dla ciała, co dla ducha. 2 osoby na ostatnim etapie zgubiły się. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuli, jak znaleźli się na środku pustyni, z ograniczoną ilością jedzenia i picia i nie wiedząc, dokąd biec. Kiedy na mecie czekaliśmy na nich, organizatorzy zastanawiali się, jak ich szukać, a tu niespodzianka. Wbiegli na metę, ale z drugiej strony.

 

Na przedostatnim etapie zabrakło ci wody...

W pewnym momencie zdziwiłem się, że nie mogę zgiąć dłoni. Spuchły tak, że były 3 razy większe niż normalnie. Po jakimś czasie doszła do mnie myśl, że to z odwodnienia. Wtedy już nie mogłem biec, bo moje stopy nie mogły wytrzymać uderzeń. Dotarło do mnie wtedy, że też musiały spuchnąć. Czułem, że straciłem kilka paznokci. Po prostu stopa nie mieściła się w bucie, który był 2 rozmiary za duży. Niestety, nie można było ściągnąć butów, bo piach tam nagrzewał się do 85°C. Pierwsze 21 km maratonu przebiegłem w 2 godz. 17 min., pozostałe zajęło mi 2 razy więcej czasu, bo praktycznie nie mogłem biec. Potem lekarz zajął się moimi paznokciami. Wbijał mi pod paznokcie igły, aby usunąć płyn, a potem wbijał jakąś surowicę. Później dowiedziałem się, że to była jedna z metod tortur podczas wojen, ale nie miałem wyboru, jeśli chciałem startować kolejnego dnia.

 

Powiedziałeś kiedyś, że nie jesteś miłośnikiem biegania. Zastanawiam się, dlaczego w takim razie startujesz w kolejnych, coraz bardziej wymagających biegach?

Skończyłem już z bieganiem (śmiech). Przebiegłem swoje, zrobiłem coś, o czym ludzie mówią, że to niemożliwe. Kiedy przygotowywałem się w 2010 r. do maratonu w Atenach, pytałem na forach dyskusyjnych o bieganiu, jak się przygotować. Usłyszałem, że skoro nigdy nie biegałem i maraton jest za 3 miesiące, to żebym zapomniał, to nie dla mnie. Po tych biegach dowiedziałem się, że nie mam co słuchać innych, którzy wmawiają mi, co jest możliwe a co nie. Każdy z tych 3 biegów był niemożliwy dla mnie do przebiegnięcia, bo nie jestem biegaczem, trenowałem tylko pod te biegi, zaraz przed nimi. Nie chodzę po górach, mam siedzący tryb życia.

Takie biegi dają ogromną motywację. Podczas biegu, kiedy całe ciało boli, kiedy człowiek zastanawia się, po co to robi, a jednak robi i dociera do mety. To właśnie to sprawia, że życie staje się łatwiejsze. Ponieważ wiele osób mnie o to prosiło, umieściłem na blogu motywator.com.pl filmy z biegu, bo kilka takich nakręciłem. Nie zachęcam nikogo do biegania, a zwłaszcza w tak morderczych biegach. Nie mniej jednak wiem, że opowiadając moją historię, kilka osób zaczęło biegać i wiem o kilku, które już przebiegły maraton. Wiem też o kilku, którzy zapisali się na tegoroczny Bieg Rzeźnika. Teraz bardziej myślę o zdobyciu jakiejś góry (śmiech).

 

Rozmawiał Bartosz Dybała


Podobne artykuły

Taylor Swift kupuje zamek i zachodzi w ciążę!

Taylor Swift kupuje zamek i zachodzi w ciążę!

Konserwanty – takie straszne, jak je malują?

Konserwanty – takie straszne, jak je malują?

Mayor of London Boris Johnson boxes with a trainer during his visit to Fight for Peace Academy  in North Woolwich, London, on October 28, 2014. Fight for Peace uses boxing and martial arts combined with education and personal development to realise the potential of young people in the borough at risk of crime and violence. AFP PHOTO/LEON NEAL        (Photo credit should read LEON NEAL/AFP/Getty Images)

Londyn

Polska reprezentacja powalczy w 60. konkursie piosenki Eurowizji

Polska reprezentacja powalczy w 60. konkursie piosenki Eurowizji

Córka Davida Hasselhoffa jest modelką plus size

Córka Davida Hasselhoffa jest modelką plus size

16-letnia córka Deppa woli dziewczyny?

16-letnia córka Deppa woli dziewczyny?

BERLIN - MARCH 22:  A diver cleans the glass of a giant, cylindrical aquarium as fish swim by at the AquaDom on March 22, 2010 in Berlin, Germany. The 25 meters tall aquarium, which contains approximately 1,500 fish from 50 different species, stands in the lobby of the SAS Radission Hotel and is part of the SeaLife Berlin underwater attraction.  (Photo by Sean Gallup/Getty Images)

10 najciekawszych wind świata

ADHD to wielkie kłamstwo! Naprawdę nie istnieje!

ADHD to wielkie kłamstwo! Naprawdę nie istnieje!