DOM
Dylematy każdej matki, czyli co dzisiaj na obiad?

Dylematy każdej matki, czyli co dzisiaj na obiad?

Poranki bywają najgorsze: Mamo, gdzie moje buty? Gdzie są spodnie? Nie chcę szynki na kanapkach. Oczywiście ja, jako matka mam znać wszystkie odpowiedzi na te i inne pytania. Tak, poranki bywają brutalne, ale okazuje się, że później wcale nie jest łatwiej. Jak każdą matkę, tak i mnie codziennie zabija to samo od lat pytanie: "Co dzisiaj na obiad?". No i skąd ja mam niby to wiedzieć? Czy ja zjadłam wszystkie rozumy? Tak, wiem, moje dzieci tak właśnie uważają. Dawniej myślałam, że mąż mi jednak podpowie, że przyjdzie z pomocą. Słuchaj, zapytałam go pewnego dnia, może masz jakiś pomysł na te cholerne obiady? I wiecie, co mi odpowiedział? Że się zastanowi. Myślał dzień, myślał dwa, po czym po tygodniu powiedział: mnie jest wszystko jedno.

 

 Akurat! Jak się ma dzieci, to się wie, że zwykle każdemu smakuje co innego. Jeden lubi naleśniki na słodko, a drugi lubi naleśniki z mięsem, czyli krokiety. Podobnie jest z zupami, połowa ludzi lubi pomidorówkę z ryżem, a druga połowa woli ją z makaronem. A ty, babo stój przy garach i dogadzaj każdemu. Podobno doskonałe panie domu planują obiady na cały tydzień. Że tak niby łatwiej, taniej i jest święty spokój. No więc i ja stanęłam kiedyś do tego zadania, nawet zeszyt w tym celu sobie zakupiłam, nawet z fajną okładką w motylki. I zaczęłam w tym zeszycie notować, na co kto ma ochotę, co kto lubi najbardziej jeść. 

 

 

Na osobnej stronie zrobiłam listę zakupów, wpisałam ze dwa przepisy na gołąbki, po czym doszłam do wniosku, że to wcale nie było takie głupie mieć pomoc domową. Dawniej panie domu miały takie osoby do pomocy. Nawet układ starych mieszkań w kamienicach na to wskazuje. Moja ciocia z Lublina, na ten przykład miała mieszkanie, do którego prowadziły dwie pary drzwi: jedne, te główne prowadziły z korytarza do przedpokoju, a te drugie z korytarza wchodziły wprost do kuchni. Okazuje się, że było to wejście dla służby, która wnosiła bezpośrednio do kuchni zakupy z bazaru, żeby dywanów nie brudzić błotem. Ciocia służącej, co prawda nie posiadała, ale jakby co, to miała dla niej drzwi, którymi owa służąca mogła wchodzić. Taka służąca była prawą ręką pani domu, bo nie tylko, że zakupy zrobiła, to jeszcze ugotowała coś smacznego. I co najważniejsze, potrafiła sama menu obiadowe ułożyć.


A ja mam z tym duży problem. I choć lata lecą, to ja nadal nie wiem, co mam tej mojej rodzinie ugotować. Najchętniej to bym coś zamówiła, bo tak jest najprościej, ale przecież nie mogę truć swoich najbliższych. Nie mam pewności, czy te frytki kupione w sklepiku są smażone na starym tłuszczu? I czy kucharz umył ręce? I czy nie miał wczoraj biegunki? Z dwojga złego już lepiej gotować samemu, bo przynajmniej wiem, że mam czystą kuchnię i jestem zdrowa. Jadę więc do supermarketu, wymiatam z półek, co mi wpadnie w oko, jakbym szykowała się na koniec świata co najmniej. Bo jakoś tak naiwnie mi się wydaje, że im więcej wpakuję do wózka, tym łatwiej będzie mi coś ugotować. 

 

 

Na kasie oczy wybałuszam ze zdziwienia, że tyle to kosztowało, no ale co mam zrobić? Płacę i uciekam ze sklepu szybko. A potem rozpakowując siatki w kuchni dochodzę do wniosku, że chociaż półki uginają mi się od puszek i innych kurczaków, to i tak nie mam nic do jedzenia. Jak to się dzieje, ja się pytam? A może po prostu jestem przemęczona? Tylko czym? Przecież dopiero wróciliśmy z wakacji, wypoczęci i pełni nowych sił! A jednak moja głowa paruje, jednak za dużo tego wszystkiego jak na wrzesień, jednak jeszcze nie weszłam w rytm i miotam się, i mam dylematy.

 Wiecie, co moja teściowa gotowała, kiedy nie miała pomysłu na obiad? Ziemniaki z jajkiem sadzonym. Najprostsze danie nie wymagające żadnych umiejętności kulinarnych, zjadliwe i nawet smakujące większości dzieciom i dorosłym. Ostatecznie zamiast gotowanych ziemniaków, można pokusić się na frytki i wtedy to już dzieci będą absolutnie zachwycone. Bo kto nie lubi frytek?
Także, do boju, drogie mamy. Damy radę. Niech tylko ten wrzesień przeminie, a wtedy już wszystko będzie jak dawniej, po letnim lenistwie.

Małgorzata Mroczkowska

 

 

Autor: Ilona Korzeniowska

Podobne artykuły

Będziecie mieć rodzeństwo!

Będziecie mieć rodzeństwo!

Czy pieniądze mogą wyleczyć depresję? Poznaj najnowsze wyniki badań!

Czy pieniądze mogą wyleczyć depresję? Poznaj najnowsze wyniki badań!

Masz trochę gotówki? Zobacz gdzie na świecie znajdziesz dom marzeń za £230.000

Masz trochę gotówki? Zobacz gdzie na świecie znajdziesz dom marzeń za £230.000

HUAY PU KENG, THAILAND: TO GO WITH: THAILAND-MYANMAR-ETHNIC-CULTURE SCHED-FEATURE by Shino Yuasa Karen long-necked teenager, Muko washes her hair in Huay Pu Keng village near the Thai-Myanmer border, 06 April 2007.  A growing number of Padaung girls see the custom as a stifling and outdated tradition in the modern age, and are sick of being viewed as exotic -- or, worse, as freaks -- by outsiders.  AFP PHOTO/PORNCHAI KITTIWONGSAKUL (Photo credit should read PORNCHAI KITTIWONGSAKUL/AFP/Getty Images)

Cuda na ciele

Styl etniczny na salonach

Styl etniczny na salonach

Baw się na dworze

Baw się na dworze

O czym pamiętać urządzając mieszkanie?

O czym pamiętać urządzając mieszkanie?

Triki, które sprawią, że twoje mieszkanie będzie unikalne

Triki, które sprawią, że twoje mieszkanie będzie unikalne