Zdrowie
Czym zaskoczy nas Google?

Czym zaskoczy nas Google?

Samochody autonomiczne

Pracę nad samochodem, który nie potrzebowałby kierowcy firma rozpoczęła 6 lat temu. Z początku mogło wydawać się, że pomysł skonstruowania takiego samochodu jest iście szarlatański i szalony. Jednak po 5 latach Google stworzyło dwuosobowy samochód, który nie ma kierownicy. Zamiast jej, na dachu samochodu zamontowany jest swego rodzaju „kogut”, w którym mieszczą się nieustannie obracające się lasery skanujące otoczenie. Za ich pomocą oprogramowanie tworzy komputerowy obraz 3d okolicy i „uczy się” jej na pamięć. W ten sposób samochód może zauważyć wszystko co dzieje się na drodze. Niech mają się więc na baczności taksówkarze i kierowcy tirów, ponieważ w przyszłości przestaną być potrzebni. Ba! Nawet kierowcy autobusów są zagrożeni, ponieważ małe samochodziki od Google’a mogą być lepsze w transporcie miejskim niż wielkie autobusy, ponieważ mogą dojechać dokładnie pod wskazany adres i szybciej poruszać się po mieście niż wielkie smrodzące autobusy. Brzmi nieźle, ale jednak trzeba na to jeszcze chwilę poczekać, aczkolwiek jest to technologia, która już działa, ponieważ w czasie testów samochodu w mieście Mountain View przejechał on ponad 1 200 000 km! Czeka nas kolejna rewolucja w motoryzacji, która może skutecznie przełamać wpajaną nam latami przez producentów potrzebę posiadania własnego samochodu. Po co, skoro za pomocą kilku kliknięć w telefonie zamówimy samochód, który przewiezie nas z jednego miejsca w drugie za cenę bilet autobusowego? Do tego dochodzi brak zmartwień o parkowanie, o naprawy samochodu lub o wymianę części, które podlegają eksploatacji. Rewolucja wisi w powietrzu.
Google_self_driving_car_at_the_Googleplex

Project Ara

Smartfon, który posiada możliwość wymiany swoich części w każdej chwili na nowsze lub lepiej dopasowane do preferencji użytkownika? Taki produkt już w przyszłym roku chce wprowadzić Google. I choć pomysł ten może wydawać się nieco idiotyczny wręcz, bo komu by się chciało grzebać w telefonie, żeby zamontować więcej RAMu, to ma szanse powodzenia. Szczególnie jeśli, zgodnie z zapowiedziami firmy, cena bazy i modułów ma być mocno konkurencyjna. Telefon od Google’a ma składać się z 6 wymiennych modułów, w ten sposób użytkownik dostaje na przykład możliwość powiększenia baterii kosztem aparatu, albo zwiększenia pamięci czy wreszcie zamontowania dodatkowego ekranu. Czy Project Ara zrewolucjonizuje rynek smartfonów okaże się w przyszłym roku kiedy telefon ma trafić do sprzedaży.
project ara 2

Project Jacquard

W filmie  „Powrót do przyszłości 2” Roberta Zemeckisa była scena, w której Marty McFly zakładał samo suszącą się, inteligentną kurtkę. Otóż Google chyba zainspirowała się tym filmem ponieważ postanowiła stworzyć swego rodzaju „inteligentne” ubrania. W tkaninach umieszczone będą sensory dzięki którym będzie można sterować urządzeniami poprzez ruch lub dotyk. Ubrania mają być zrobione z jedwabiu, bawełny lub poliestru. Google nawiązało już nawet współpracę z firmą odzieżową Levi’s więc projekt nabrał tempa. Pytanie pozostaje jedno: czy ludziom, naprawdę potrzebne są ubrania, którymi można sterować telefonem? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
18446714340_56eb35a79c_b

Latająca elektrownia

Pomysłowość inżynierów w Google’a chyba nie zna granic. Jakaś mądra głowa zastanawiała się nad tym gdzie wieje największy wiatr, z którego można czerpać cenną (i darmową) energię elektryczną? W najwyższych miejscach świata, bo im wyżej tym bardziej wieje. Wiedzą o tym doskonale osoby chodzące po górach i oczywiście lotnicy. W ten sposób Google (i kilka innych firm) wpadło na pomysł, żeby zbudować latającą elektrownię wiatrową. Wspólnie z firmą Makani Power, Google zbudowało prototyp takiej elektrowni, który docelowo ma nie tyle latać, co bardziej wisieć na uwięzi, a umieszczona turbina ma nieustannie produkować darmową energię.
makani-power-348449-5f2742ab41f0

Internet dla krajów trzeciego świata

Projekt latających elektrowni wiatrowych dał firmie doświadczenie potrzebne do zrealizowania innego projektu. Projekt Loon ma na celu dostarczyć Internet do krajów trzeciego świata za pomocą specjalnych balonów. Zawieszone na wysokości 20 km, czyli ponad pułapem samolotów pasażerskich (które latają na wysokości 7 – 16 km) miałyby umożliwiać dostęp do sieci w miejscach o ubogiej infrastrukturze. Trzeba tutaj powiedzieć, że o ile wcześniejsze projekty są względnie do przyjęcia z uwagi na ich wysoką i raczej bezsprzeczną funkcjonalność, to ten budzi już wiele wątpliwości. Firma chciałaby docierać do wszystkich zakamarków świata, a nie jestem pewien czy w bezkresach Australii, Nowej Zelandii czy na Afrykańskiej Sawannie jest komuś tak bardzo potrzebny Internet. Może lepiej doceniać miejsca, w których człowiek ma szanse zaznać względnego spokoju bez potrzeby zaglądania w ekran smartfonu, tabletu i laptopa?
loon

Calico  

Jednym z najciekawszych projektów firmy jest ten kryjący się pod nazwą Calico. To prawdziwe wyzwanie rzucone naturze, ponieważ zakłada walkę z największym wrogiem (wg firmy) człowieka czyli upływem czasu. W projekcie Calico chodzi o walkę z procesem starzenia się i jest to o wiele bardziej poważny projekt niż mogłoby się wydawać, ponieważ oprócz Google zaangażowała się do niego firma Apple. Projekt jest oczywiście na samym początku, ale jest to chyba najbardziej ambitny i kontrowersyjny projekt rodzaju ludzkiego od czasów wieży babel. Szanse na powodzenie są duże, biorąc uwagę zasoby jakimi dysponują firmy Google i Apple, zwłaszcza, że przyłączyło się do nich kilka wiodących na świecie firm farmaceutycznych. Czy i w ogóle im się uda przezwyciężyć proces starzenia się i śmierć to już jest melodia dalszej przyszłości, ale na pewno wzbudzi to wiele pytań i rozważań natury filozoficznej i etycznej. Kto wie jak zachowa się ludzka psychika jeśli nie będzie nas ograniczała śmierć? Może jest to tak dalece nie naturalne, że ludzie zaczną tracić od tego zmysły i rozum? Nie mniej jednak perspektywa jest ciekawa.

Autor: Mateusz Tomanek

Podobne artykuły

Fanka Jessici Rabbit z „Kto wrobił królika Rogera” chce wyglądać jak ona. Zobacz czy jest podobna?

Fanka Jessici Rabbit z „Kto wrobił królika Rogera” chce wyglądać jak ona. Zobacz czy jest podobna?

Biznes rusza na podbój kosmosu

Biznes rusza na podbój kosmosu

Jakie gadżety czekają na nas w tym roku?

Jakie gadżety czekają na nas w tym roku?

Snapchat będzie sprzedawał okulary?

Snapchat będzie sprzedawał okulary?

Polska armia przyszłości

Polska armia przyszłości

Czy wkrótce zamieszkamy w pływających miastach? Niedługo rozpoczną się pierwsze testy!

Czy wkrótce zamieszkamy w pływających miastach? Niedługo rozpoczną się pierwsze testy!

6 gadżetów, które przydadzą się w samochodzie

6 gadżetów, które przydadzą się w samochodzie

Emotikonowe pismo klinowe

Emotikonowe pismo klinowe

Wskrzeszanie ludzi możliwe za 30 lat?

Wskrzeszanie ludzi możliwe za 30 lat?

A DJI Innovations DJI Phantom 2 Vision aerial system drone with controller (R) is shown during "CES: Unveiled," the media preview for International CES, at the Mandalay Bay Convention Center January 5, 2014 in Las Vegas, Nevada.  The Phantom 2 Vision, available for USD 1,199, has a 14-megapixel camera on board that can shoot raw photos and 1080p video.  The video can be seen live and stored on an iPhone or Android smart phone attached to the controller.   The world's largest consumer technology trade show, also known as the Consumer Electronics Show (CES), runs from Jan 7-10 in Las Vegas, Nevada.   AFP PHOTO / ROBYN BECK        (Photo credit should read ROBYN BECK/AFP/Getty Images)

W świecie technologii